Zupa szczawiowa

Kto z Was lubi zupę szczawiową ?. Ja osobiście bardzo i zawsze wczesną wiosną staram się przynajmniej parę razy ją ugotować. Wszyscy poczęstowani znajomi twierdzą, że jest pyszna. Cała tejemnica jednak tkwi w tym, że robię ją ze szczawiu zbieranego na naszej łące.  Ogrodowy niech sie umywa. W tym roku po raz pierwszy zrobiłam ją w niedzielę. Szczaw na łące jeszcze jest malutki ale taki jest najlepszy, bardzo delikatny. Najpierw gotuję na kości wywar z jarzyn, a następnie na patelni pod przykryciem, na maśle,  rozgotowuję młody szczaw (razem z ogonkami). Dodaję do wywaru,  a na koniec koniecznie trochę śmietany oraz jajka ugotowane na twardo. Pychotka. Polecam. Niedziela była przepiękna, w ogrodzie rozkwitły wszystkie tulipany, kwitnie forsycja i pierwsze drzewka owocowe, jest przecudnie. Byliśmy także podejrzeć nasze żurawie i oczywiście  są! W gnieździe są dwa wielkie jaja i teraz czekamy na małe!! Poza tym kupiliśmy małe  10 dniowe kaczątka i będzie przy nich mnóstwo roboty. Na początku karmimy je paszą ale potem jak troszkę podrosną to głównie śruta i zielenina (pokrzywy, krwawnik , itp). Tak karmione kaczki są  potem przepyszne. No ale może dosyć o jedzeniu. W ogrodzie pojawiło się także ptactwo i na wyścigi zakłada różnego rodzaju gniazdka. Na spacerze spotkałam się oko w oko ze stadem saren . Było ich kilkanaście, wyszły na mnie prosto z lasu. Chwile niezapomniane.Były wsród tego stada także młode jelonki a także bardziej dorosłe osobniki. Nasz pies nie może na chwilę biegać na wolności. Czekamy na długi weekend i pewnie wymyślimy jakąś dalszą wycieczke, może rowerową. Do zobaczenia.

Tagi: , , , ,

Komentarze zamknięte.